City Magazine - kwiecień 2004 "Muzyczny ruch oporu"

"Muzyczny ruch oporu"
Grali jak The Strokes, jeszcze zanim The Strokes wydali pierwszą płytę. Później przeżyli wszystkie nieszczęścia, jakie może przeżyć młoda grupa. Teraz Pustki wracają i proponują własną interpretację pojęcia "muzyka ściany wschodniej".

Są być może najnudniejszym z młodych polskich zespołów: wydaje się, że poza muzyką interesują ich tylko studia. "Ja i Janek piszemy prace magisterskie - stwierdza Radek Łukasiewicz, gitarzysta grupy. - To na razie nasz priorytet". Specyficzna postawa jak na członka formacji, która na dniach wydaje swój drugi album - przez wielu oczekiwany od bardzo dawna.
Radek kończy w tym roku wydział lingwistyki stosowanej na UW - poszedł tam z myślą o zostaniu tłumaczem kabinowym. Na razie dorabia jako dziennikarz oraz udziela lekcji francuskiego. Wokalista i klawiszowiec Janek Piętka studiuje w Katedrze Sztuki w Radomiu, pisze pracę o historii polskiego plakatu. Przy okazji realizuje się jako autor szaty graficznej do płyt grupy. Teraz będzie mu pomagał basista Filip Zawada, który we wrocławskim Ośrodku Postaw Twórczych prowadzi pracownię fotografii artystycznej. Tylko Grzesiek Śluz skupia całą uwagę na graniu i mówi o sobie bezpretensjonalnie: "Perkusista".
Pewnie gdyby byli bardziej "rockandrollowi", mniej ułożeni, daliby sobie spokój z graniem. Start mieli co prawda świetny. W listopadzie 2000 na łamach "City" pisaliśmy: "Zespół nie ma jeszcze na koncie wydanej płyty, a już stał się najgoręcej przyjmowanym debiutantem mijającego roku. Dziennikarze okazali się bardziej zainteresowani zespołem niż zespół nimi". Album "Studio Pustki" zebrał same dobre recenzje. "Od początku do końca brzmi jak cudem odnaleziony szkic nieopierzonych rockandrollowców z lat 60. - zachwycała się "Wyborcza". - Piątka młodych ludzi zafundowała nam powrót do korzeni gitarowego rocka, zwłaszcza tego zza Atlantyku, którego znakiem jakości pozostają Iggy Pop oraz Velvet Underground". Wydawało się, że po takim debiucie kariera Pustek rozwinie się bez problemów. Sprawy potoczyły się inaczej.

     Same kłopoty
Zaledwie trzy miesiące po ukazaniu się płyty "Studio Pustki" pojechali grać do Gdańska. Kiedy obudzili się rano po koncercie, ich samochód wypchany po brzegi unikalnym, archaicznym sprzętem zniknął. "Jesteśmy jednym z tych niewielu zespołów w Polsce, którym ukradziono cały sprzęt - z przekorą uśmiecha się Radek - Spotkał nas taki sam los jak parę innych fajnych zespołów: Sonic Youth albo The Ex".
Stracili wszystko: perkusję, gitary, kable, wzmacniacze. Przez kilka następnych miesięcy zamiast grać i przygotowywać nowy materiał, śledzili giełdy z używanym sprzętem, przeglądali ogłoszenia. Przyszłość grupy stanęła pod znakiem zapytania. "Powtarzamy sobie, że jeśli taki niedochodowy zespół przetrwał kradzież całego sprzętu, to przetrwa jeszcze niejedno" - mówi Radek.
Po zapożyczeniu się u znajomych częściowo udało im się odbudować instrumentarium. Zaczęli kupować lepszy sprzęt, który powoli odmieniał archaiczne brzmienie grupy. Niestety, kłopotom nie było końca. Kryzysowa sytuacja w zespole sprawiła, że odszedł klawiszowiec Daniel Pigoński. Na dwa koncerty do Łodzi i Wrocławia Pustki musiały jechać jako trio. Po występie we Wrocławiu przyszedł do nich Filip Zawada z formacji AGD. "Gdzie Daniel? - spytał. - Co się z wami dzieje? Chłopaki, nie możecie przestać grać". Radek zaproponował, żeby Filip dołączył do Pustek. Nie spodziewał się, że propozycja zostanie potraktowana z takim entuzjazmem. W następny weekend Zawada spakował klawisze i przyjechał pociągiem do Warszawy.
"AGD już od jakiegoś czasu było zamrożone, a ja bardzo chciałem grać. Ale nie mogłem znaleźć dla siebie muzyków we Wrocławiu - wspomina Filip. - To mit, że między naszymi miastami jest aż tyle kilometrów. Można się przyzwyczaić. Czuję się, jakbym jechał tylko do innej dzielnicy Wrocławia". Od razu na pierwszej wspólnej próbie powstał nowy utwór "Podróż", do którego Filip zagrał partię na basie i już został przy tym instrumencie. "Grali podobnie jak ja, zajebiście rozumieliśmy się od początku. Myślę, że nauczyłem ich grania spokojniejszego, bardziej elektronicznego, a oni mnie mocniejszego" - opowiada Zawada.
I tak rozpoczęła się solidna praca nad nowym materiałem - "bez żadnego opieprzania się".

     Nowe Pustki
Pierwszym krokiem było przebudowanie słynnych "pustek". Starą szopę na podwórku państwa Łukasiewiczów w podwarszawskim Ostrówku, w której odbywały się próby, muzycy zmienili w profesjonalną salę nagrań. Sami odmalowali i wygłuszyli ściany, wylali nową podłogę, założyli wentylację. Kiedy po paru miesiącach prób materiał był gotowy, ze sprzętem przyjechało studio Sarakos z Warszawy: ludzie, którzy trzy lata wcześniej nagrywali tam pierwsze demo Pustek. "Nagrywaliśmy za nasze pieniądze i nie było nas stać na wejście do profesjonalnego studia - mówi Radek. - Mieliśmy za to duży komfort pracy. Graliśmy na naszym sprzęcie, na naszym terenie, to ważne psychicznie".
Nowa płyta miała być krokiem naprzód nie tylko pod względem profesjonalnego brzmienia, lecz także nowego instrumentarium. Radek zaprosił do współpracy gości. Z prośbą o zaaranżowanie partii smyczków zgłosił się do Baśki Wrońskiej. 20-letnia artystka jest skrzypaczką z wykształcenia, ponadto gra na pianinie i śpiewa. Pierwsze kroki stawiała na scenie w wieku 12 lat na festiwalu studenckim. Ponoć zasiadająca w jury Renata Przemyk była nią zachwycona i nie zorientowała się, że młoda wokalistka wcale nie ma 16 lat, chociaż troszkę sepleniła przy śpiewaniu. Baśka przyniosła własne aranżacje do połowy utworów. Ostatecznie skomponowała i zagrała na płycie jeden kwartet oraz jeden sekstet smyczkowy. By nie wynajmować dodatkowych muzyków, nagrywała po kolei ścieżki na różne mikrofony. Z klawiszami poszło jej trochę trudniej. Wcześniej grała tylko na tradycyjnym pianinie, więc obsługa gałki "volume" okazała się na początku nie lada problem. Współpraca układała się jednak na tyle dobrze, że Wrońska została piątym pełnoprawnym członkiem grupy.
Kolejne zaproszenie trafiło do Pawła Nowickiego, który miał zagrać dwie partie wibrafonu. 28-letni muzyk jest absolwentem Akademii Bydgoskiej, studiował w Strasburgu, występował z Pink Freud. Jemu również materiał spodobał się tak bardzo, że rozpisał swe partie i zapytał o kolejne utwory. Potem spakował w "malucha" marimbę, wibrafon i przyjechał na nagranie z Gdańska. "To było pochlebne, że taki muzyk posłuchał naszej demówki nagranej w kanciapie i stwierdził: 'Stary, to jest świetne. Wymyśliłem już partie do wszystkich utworów' - mówi Radek. - Oczywiście, nie wszystkie propozycje trafiły na płytę. Gdyby wszyscy zagrali to, co wymyślili, wyszłaby z tego niezła orkiestra". Pojedyncze partie dograli jeszcze na saksofonie Tomasz Hołówka (Baga Baga) i na klawiszach Daniel Pigoński (obecnie Elektrolot).

     Po polsku
"Pierwsza płyta to było inne podejście. Utworów nie ćwiczyliśmy, nie aranżowaliśmy przed wejściem do studia. Stawialiśmy na improwizację. Album powstał jakieś pół roku za wcześnie, był młodzieńczo naiwny. To było w nim fajne, choć teraz bym takiego nie nagrał - deklaruje Radek. - Ostatnio odżegnałem się od muzyki gitarowej. Na nowej płycie w czterech utworach nie ma gitary w ogóle. Im mniej, tym lepiej".
Łukasiewicz zapowiada, że Pustki szykują poważną zmianę w jakości naszej muzyki. "Brakuje mi czegoś takiego jak piosenka polska. Muzyki, która została zagrana na instrumentarium rockowym, lecz możesz powiedzieć, że to jest nasze - tłumaczy. - Jest dużo dobrych zespołów, ale wszystkie przywodzą na myśl jakiś zachodni odpowiednik, wzorzec. Dążymy do tego, żeby to była muzyka polska, tak jak np. Francuzi mieli chanson française. Absolutnie nie wstydzę się nowej płyty i będę się z nią obnosił. Jeżeli ludzie powiedzą, że to jest fajna muzyka z Polski, to będzie dla mnie największe wyróżnienie. Dla nas to muzyka ściany wschodniej".
Pustki przystępują do kontrataku. Promocję nowego albumu "8 0hm" szykują na marzec i kwiecień. "Skąd tytuł? Możemy zaraz wymyślić jakąś ideologię - uśmiecha się Radek. - 8 0hm to jednostka oporu na głośnikach i klawiszach. Jesteśmy muzycznym ruchem oporu. To muzyka walcząca!".
     Jacek Skolimowski
powrót..